Z danych Eurostatu wynika, że w pierwszym kwartale 2025 roku emisje gazów cieplarnianych w Unii Europejskiej wzrosły o 3,4% rok do roku, osiągając 900 mln ton ekwiwalentu CO₂ wobec 871 mln ton rok wcześniej. W tym samym czasie PKB Wspólnoty zwiększył się o 1,2%, co oznacza, że tempo wzrostu emisji przewyższyło dynamikę gospodarki.
Główne źródła wzrostu emisji – kto dorzucił do pieca, a kto przykręcił kurek?
W pierwszych miesiącach roku unijny bilans emisji wyglądał jak pole po wichurze – jedni próbowali ratować plony, inni dokładali drew do ognia.
Sektor energii ruszył jak parowóz pod pełną parą – wzrost o 13,6% to jak nagłe podpalenie stogu w samym środku żniw. Dostawy prądu, gazu, pary i klimatyzacji, zamiast chłodzić gospodarkę, buchnęły gorącym powietrzem, podbijając ogólny poziom emisji.
Na drugim miejscu znalazły się gospodarstwa domowe – tu wzrost o 5,6% przypomina codzienne dokładanie do pieca w zimie, kiedy komin dymi, a powietrze wokół wsi gęstnieje jak jesienna mgła nad łąkami.
Są jednak i tacy, którzy potrafili przytrzymać wodze:
- Przemysł obniżył emisje o 0,2%, jak rolnik, który w porę przerwał orkę, by nie zniszczyć struktury gleby.
- Transport i magazynowanie zanotowały spadek o 2,9%, jak kierowca, który zdjął nogę z gazu, widząc stado na drodze.
- Rolnictwo, leśnictwo i rybołówstwo zmniejszyły emisje o 1,4% – to jak gospodarstwo, które dzięki mądrej rotacji upraw potrafi odpocząć od nadmiernego nawożenia.
Kto zwiększa, a kto zmniejsza emisje?
Wzrost emisji w I kwartale 2025 r. odnotowano w 20 krajach UE, a spadek – w 7 państwach.
Największe wzrosty (powyżej 5%):
- Bułgaria – +17,4%
- Czechy – +10,7%
- Cypr – +8,4%
- Polska – +6,05%
- Węgry – +5,92%
- Grecja – +5,89%
Największe spadki emisji:
- Malta – –6,2%
- Finlandia – –4,4%
- Dania – –4,3%
Ciekawostką jest, że Estonia, Łotwa i Luksemburg zmniejszyły emisje kosztem spadku PKB, natomiast Dania, Finlandia, Malta i Szwecja potrafiły połączyć ograniczenie emisji z rozwojem gospodarczym.
Wnioski i wyzwania – prognoza przed kolejnym zasiewem
Emisje rosną szybciej niż gospodarka – to jak chwasty, które po ciepłej ulewie wyprzedzają wzrost zboża. Transformacja energetyczna przypomina rolnika biegnącego z kosą, próbującego dogonić kombajn – trzeba przyspieszyć, by nie zostać z tyłu.
Energia i gospodarstwa domowe stają się miejscami, gdzie konieczne są inwestycje w OZE niczym zakup nowych maszyn, które pozwolą orać szybciej i lżej. Termomodernizacja to solidna naprawa dachu przed zimą, a czyste technologie grzewcze – przejście z dymiącej kozy na nowoczesny, oszczędny piec.
Różnice między państwami pokazują, że każde pole ma swoją glebę i plony, dlatego narzędzia polityki klimatycznej muszą być dopasowane jak pług do konkretnego rodzaju ziemi – tam, gdzie wzrost emisji jest największy, trzeba nawozić wiedzą i inwestycjami.
Jeśli zaś chcemy zebrać 55% redukcji emisji do 2030 roku, musimy już teraz siać działania w każdym sektorze. Bo gdy zasiew będzie opóźniony, żniwa okażą się mizerne, a termin w Brukseli – tak jak przyroda – nie poczeka na spóźnionego rolnika.
Justyna Walewska

