Sezon żniw 2025 zapisze się w pamięci rolników nie tylko jako obfity, lecz także jako wyjątkowo gorzki. Mimo wysokich plonów, nawet 30–35 proc. pszenicy nie spełnia norm konsumpcyjnych i może trafić wyłącznie do paszarni. Kapryśna aura – wilgotne i opóźnione żniwa – sprawiła, że wiele ziaren straciło na jakości. Jak mówią rolnicy, „ziarno niby jest, a chleba z niego nie będzie”.
Nadwyżka paszówki bez odbiorców
Problem potęguje fakt, że popyt na zboże paszowe jest ograniczony. Pogłowie trzody chlewnej w Polsce znajduje się na najniższym poziomie od lat – m.in. wskutek ASF i trudnych warunków rynkowych. Rząd zapowiada programy odbudowy hodowli, ale wymogi weterynaryjne i inwestycyjne odstraszają wielu producentów. Efekt? „Paszówka” zalega w magazynach, a rolnicy pozostają z towarem, na który nie ma kupców.
Ceny skupu – dramatyczny spadek
Rolnicze kalkulatory nie kłamią: obecne stawki są dla gospodarzy ciosem poniżej pasa. Pszenica paszowa kosztuje zaledwie 660–700 zł/t, konsumpcyjna 720–820 zł/t, żyto 480–520 zł/t, a jęczmień 600–640 zł/t. W wielu regionach skupy wręcz odmawiają przyjmowania ziarna, zasłaniając się brakiem miejsca i przepełnionymi magazynami. „Za takie pieniądze nie da się żyć” – skarżą się rolnicy.
Dane historyczne potwierdzają dramat sytuacji. Dzisiejsze ceny paszówki przypominają poziomy sprzed 20 lat, tyle że koszty prowadzenia gospodarstw wzrosły kilkukrotnie. Jak wyliczają ekonomiści, w latach 2001–2002 minimalne wynagrodzenie było sześciokrotnie niższe niż dziś – a ceny pszenicy niemal te same.
Naukowa diagnoza kryzysu
Badania ekonomiczne wskazują, że polskie rolnictwo jest szczególnie podatne na wahania cen surowców, gdyż wiele gospodarstw opiera się na monokulturze i ma ograniczoną możliwość przechowywania plonów. Analizy Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej potwierdzają, że brak zróżnicowania produkcji oraz spadek pogłowia zwierząt znacząco osłabiają stabilność rynku zbóż.
Z kolei badania FADN (Farm Accountancy Data Network) pokazują, że w latach nadpodaży to właśnie gospodarstwa średnie i mniejsze – stanowiące większość w Polsce – najbardziej odczuwają skutki kryzysów cenowych.
Żniwa 2025 przypominają starą prawdę: samo urodzajne pole nie gwarantuje chleba na stole. Rolnictwo potrzebuje dziś stabilnych mechanizmów rynkowych, które pozwolą gospodarstwom przetrwać okresy dekoniunktury i nie zostawiać rolnika sam na sam z nadwyżką ziarna, którego nikt nie chce kupić.
źródło zdjęcia: https://pixabay.com/pl/photos/beli-s%C5%82oma-rolnictwo-%C5%BCniwa-191199/
Justyna Walewska

